Zakończenie roku zawsze wiąże się z pewnymi wydatkami. Zawsze, jeśli mamy dzieci uczęszczające do szkoły, czy przedszkola. Oczywiście rodzic nie musi ponosić żadnych kosztów na zakończenie roku. Szkoła w końcu jest bezpłatna. Nauczyciele za swoją pracę dostają pensję, a obdarowanie na koniec roku zależy tylko i wyłącznie od dobrej woli rodzica.
Tak to wygląda w teorii. A jak jest w praktyce?
W praktyce jest różnie. Mam trójkę dzieci w wieku szkolnym i u każdego dziecka wyglądało to inaczej. W klasie starszej córki uczniowie sami zbierali pieniądze i kupowali kwiaty dla wychowawcy. W klasie młodszej córki miały być kwiaty od klasy kupione z pieniędzy klasowych. No i był mega okazały bukiet od klasy za ogromną kasę, a rodzice dodatkowo i tak poprzynosili kwiaty i czekoladki. Ja otrzymałam informację, że kwiaty będą i żeby nie przynosić. Moja córka jako jedyna nic pani nie wręczała. Ale nie ubolewamy z tego powodu.
U syna w klasie większość rodziców chciała pani podziękować (w tym roku mamy zmianę wychowawcy), więc została ustalona dobrowolna składka na zakończenie roku. Który rodzic miał ochotę to płacił. Nikogo na siłę skarbnik nie ścigał. Podkreślono, że jest to dobrowolne. Ile się zebrało środków, tyle zostało rozdysponowane na zakończenie roku. Każde dziecko, którego rodzic zapłacił (lub nie zapłacił, bo ma trudną sytuację materialną) dostało do wręczenia piękną różę, kupioną w hurtowni. Powstał z tego przepiękny bukiet, a różyczki były naprawdę bajeczne. Ponadto pani dostała foto książkę zamówioną w empikfoto. Książka zawierała zdjęcia pani i dzieci z ostatnich trzech klas. Książka wyszła rewelacyjnie, pani i rodzice zachwyceni. Dodatkowo był "osobisty" prezent oraz kwiaty dla pozostałych nauczycieli. Składka, jaką zbierano wynosiła 25 zł. Chyba niezbyt wygórowana w porównaniu z kwotą, jaką musiałabym wydać, gdybym chciała podziękować nauczycielom indywidualnie.
W innej równoległej klasie składka wynosiła 50zł. Ja bym takiej kwoty nie zapłaciła.
Oczywiście na zakończenie można nie wydawać ani złotówki. I nikt nie powinien z tego powodu krzywo się patrzeć na nas, czy na nasze dziecko. Ale od razu informujmy, że nie uznajemy takiej formy podziękowania, albo po prostu nie mamy ochoty składać. Mamy do tego prawo. Najgorzej, jeśli nie wyrazimy swojego zdania, albo jak było w przypadku jednego rodzica w mojej klasie, będziemy mówić, że zapłaciliśmy, przelew w drodze (dwa razy puszczony i nie doszedł), albo zapłacimy, jak znajdziemy czas. Traktujmy się poważnie i tego samego uczmy nasze dzieci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz